Dołeccy wyszli z aresztu

Ewa i Dariusz Dołeccy  z Jeleniej Góry spędzili dwa miesiące w areszcie za przemyt oleju z konopi. Sąd zdecydował się ich jednak wypuścić, po wpłaceniu 50 tys kaucji – dlatego, że zmarła matka Dariusza Dołeckiego. To dla niej wiózł zakazany olej.

– Babcia nie doczekała się lekarstwa i syna  – komentował portalowi  Metro Warszawa Andrzej Dolecki, syn zatrzymanych,  jednocześnie  prezes Stowarzyszenia Wolne Konopie.

Według polskiego prawa, olej z konopi jest traktowany tak samo, jak susz z konopi – czyli jako silny narkotyk i  jest zakazany. Posiadanie go i sprzedaż grozi więzieniem.  Niezależnie, że w wielu krajach stosuje się olej jako środek medyczny. W chorobach nowotworowych uśmierza ból, pomaga w leczeniu padaczki lekoopornej.  Wielu pacjentów wierzy również, że olej z konopii pomaga im w walce z nowotworem, wręcz  opóźnia jego rozwój, a nawet zwalcza raka. Dołeccy kupili za granicą i wieźli olej dla chorej na nowotwór trzuski matki.

– Śmierć mojej babci bardzo wstrząsnęła naszą rodziną. To kolejna ofiara systemu i prohibicji – mówi Andrzej Dolecki.

Ewa i Dariusz Dołeccy zostali zatrzymani przez straż graniczną w czerwcu.  Funkcjonariusze znaleźli w ich samochodzie  pojemniki z ponad litrem oleju i sprawdzili substancję narkotestem. Test  wykazał obecność THC, czyli  substancji psychoaktywnej w marihuanie. Prokurator postawił małżeństwu zarzut  przemytu dużej ilości środków odurzających,grozi im za to do  15 lat więzienia. Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze zdecydował o tymczasowym areszcie na trzy miesiące. Na argument, że wieźli lekarstwo dla chorej matki prokurator odpowiadał, że to za dużo dla jednego chorego. Sąd nie chciał z początku słuchać o wypuszczeniu Dołeckich na wolność, nawet za kaucją, dopiero śmierć matki umożliwiła im wyjście.

– To, że zastosowano aż tak surowe sankcje w stosunku  do ludzi starszych, moich rodziców, to skandal. Bardzo się cieszę, że są już na wolności. Przerażające tylko, że to odbyło się w takich okolicznościach – mówi Andrzej Dołecki.